To, co się sprzedaje

Ekonomiczny aspekt kultury masowej jest szalenie ważny dla oceny zjawiska jako całości.

Jakby na to nie patrzeć, dobra tej kultury są wytwarzane w celu zarobienia pieniędzy i jak pokazuje życie, mogą to być pieniądze niemałe.

Popularni piosenkarze czy aktorzy występujący w topowych filmach i serialach mogą pochwalić się niebotycznymi zarobkami.

Na zyskanie takich pieniędzy szans nie mają przeciętni konsumenci, którzy równocześnie są główną grupą docelową dla masowej kultury.

O co w tym wszystkim chodzi? Otóż obcowanie z gwiazdami ma być dla tego konsumenta namiastką relacji z „wielkim światem”.

Ma on poczuć się na chwilę uczestnikiem wielkiego widowiska i ma mu się wydawać, że jest blisko gwiazdy, którą podziwia na telewizyjnym ekranie.

To jest rzecz jasna marketingowa iluzja, jednak wystarczy, by pozyskać przychylność większości widzów.

Co lepsze mechanizm ów podlega replikacji i nie ma przeszkód, by powtarzać ten sam schemat wielokrotnie, w odniesieniu do różnych postaci.

Kiedy jest „ruch w interesie”, wszyscy, którzy mają zarobić wychodzą z tego wygrani.